Z powodu siebie.
„Claire” błagała rozpaczliwie. „Jesteśmy rodziną”.
Podeszłam do kominka i podniosłam zdjęcie bliźniaków ze szpitala. Drobna piąstka Noaha spoczywała pod jego brodą. Lily ziewała z otwartymi ustami.
„Przestałaś być rodziną w chwili, gdy uznałaś, że moje dzieci są warte więcej martwe niż żywe”.
Aresztowania nie były dramatyczne.
Bez grzmotów.
Bez tłumów krzyczących na zewnątrz.
Tylko dźwięk kajdanek zaciskających się na nadgarstkach, którym kiedyś ufałam.
Daniel przyznał się pierwszy. Tchórze zazwyczaj tak robią. Obwiniał Margaret, twierdząc, że wszystko zaplanowała, i upierał się, że zależy mu tylko na pieniądzach z ubezpieczenia, bo „stres był…
„Zniszczyć małżeństwo”. Margaret nazwała go słabym i obwiniła mnie o „zwrócenie domu przeciwko Bogu”.
Proces trwał sześć tygodni.
Ława przysięgłych obradowała przez cztery godziny.
Margaret została skazana na dożywocie za morderstwo i spisek. Daniel przyjął ugodę i otrzymał czterdzieści lat po tym, jak przekazał prokuratorom wszystkie szczegóły. Firma ubezpieczeniowa wniosła dodatkowe oskarżenia o oszustwo. Szpital poprawił swój pierwotny raport. Lekarz, który zignorował moje obawy, stracił prawo wykonywania zawodu.
A ja?