Kolana mi drżały, ale myśli się wyostrzyły. Przycisnęłam dłoń do krwi sączącej się ze skroni i wpatrywałam się w trumnę syna, gdzie powinien był spać, zamiast leżeć cicho na wieki.
Margaret uważała, że żałoba mnie osłabiła.
Daniel uważał, że poczucie winy uczyniło mnie posłuszną.
Żadne z nich nie wiedziało, że przed ślubem, przed macierzyństwem, zanim stałam się kobietą, z której kpili przy kolacji, zbierałam dowody oszustw dla prokuratury okręgowej.
Żadne z nich nie wiedziało, że nadal mam tam powiązania.
I żadne z nich nie zdawało sobie sprawy, że maleńka czarna kamera ukryta w broszce przypiętej do mojego serca nagrywa każde słowo.
Więc spuściłam wzrok.
Pozwoliłam im uwierzyć, że się załamałam.
A kiedy Margaret ocierała łzy pod welonem, szepnęłam w stronę trumien moich dzieci: „Mamusia ją słyszała”.
Część 2
Po pogrzebie Daniel w milczeniu odwiózł nas do domu, podczas gdy Margaret siedziała na przednim siedzeniu pasażera i cicho nuciła kościelny hymn. Krew zaschła pod linią moich włosów. Każdy skręt samochodu wysyłał ostre błyski bólu przez moją czaszkę.
W chwili, gdy dotarliśmy do domu, Margaret weszła prosto do pokoju dziecięcego.