„Co zrobiłaś?” – wyszeptała.
Spojrzałam w stronę pokoju dziecięcego, gdzie w bladym porannym świetle stały dwa puste łóżeczka.
„Co robi matka” – powiedziałam cicho. „Ochroniłam swoje dzieci”.
Część 3
Dzwonek do drzwi zadzwonił o 8:04.
Daniel ruszył pierwszy, ale ja stanęłam tuż przed nim.
„Claire” – ostrzegł.
Dzwonek zadzwonił ponownie.
Potem rozległo się mocne pukanie.
„Policja. Otwórz drzwi”.
Twarz Margaret zbladła, a potem poczerwieniała ze złości. „Ty mała kłamczucho”.
Otworzyłam drzwi.
Dwóch detektywów stało na zewnątrz, a Maya za nimi, deszcz odbijał się od jej płaszcza. Nie przytuliła mnie. Nie złagodziła wyrazu twarzy. Spojrzała ponad moimi plecami na Daniela i Margaret tak, jak prokuratorzy patrzą na podejrzanych.
„Danielu Reeves” – oznajmił jeden z detektywów – „mamy nakaz przeszukania tego lokalu”.
Margaret prychnęła głośno. „To niedorzeczne. Moja synowa jest niezrównoważona psychicznie”.
Maya weszła do środka. „Pani Reeves, stanowczo sugeruję, żeby przestała pani mówić”.
Daniel mocno chwycił mnie za nadgarstek. „Powiedz im, że to żałoba. Powiedz im, że jesteś zdezorientowana”.
Spojrzałam na jego palce wbijające się w moją skórę.