Potem podpisałam się niewłaściwym nazwiskiem.
Claire Whitmore.
Moje panieńskie nazwisko.
Nazwisko wydrukowane na mojej poprzedniej licencji prawniczej. Nazwisko powiązane z prywatnym funduszem powierniczym, który zostawiła mi babcia. Nazwisko, którego nigdy nie usunęłam z moich dokumentów zawodowych, kont awaryjnych, ani nawet z aktu własności domu, który Daniel błędnie uznał za swój.
Wpatrywał się w podpis. „Co to jest?”
„Nazywam się” – odpowiedziałam.
Zanim zdążył dokończyć, zadzwonił jego telefon.
Mój zawibrował dokładnie w tym samym momencie.
Na ekranie pojawił się tekst od Mai.
NAKAZ Aresztowania ZATWIERDZONY. NIE WYPUŚCIĆ Z DOKUMENTAMI.
Delikatnie odstawiłam kubek z kawą.
Margarita dostrzegła mój uśmiech i w końcu przestała udawać.