Daniel to zobaczył. Może przypomniał sobie każdą chwilę, w której pomylił łagodność ze słabością.
Wtedy drzwi się otworzyły.
Weszły dwie osoby.
Jedną z nich była Mara w szarym płaszczu, z twarzą bladą ze strachu.
Drugą był agent specjalny Ruiz z wydziału przestępstw finansowych.
Voss zesztywniał.
Daniel spojrzał na mnie z czystą nienawiścią.
Znałem to spojrzenie. Widziałem je tej nocy, kiedy powiedział mi, że odejdę z niczym – tej nocy, kiedy stał nade mną, gdy Noah spał na górze, i powiedział: „Jestem właścicielem sędziów, banków, prawników i tej historii”.
Miał wiele rzeczy.
Ale nigdy mnie.
Sędzia Marlowe spojrzał z Ruiza na mnie. „Pani Hale?”
Założyłem ręce.
„Sąd ma dowody w sprawie cywilnej” – powiedziałem. „Agent Ruiz ma akta sprawy karnej”.
Daniel zaśmiał się krótko, ale w połowie. „Myślisz, że możesz mnie zniszczyć?”
„Nie” – powiedziałem.
Zerknąłem na teczkę.
„Sam to pan zrobił. Ja tylko przechowywałem paragony”.
Sędzia Marlowe czytała w sali jak na polu bitwy.
„Panie Voss” – powiedziała – „czy złożył pan w imieniu swojego klienta oświadczenia finansowe, w których stwierdził, że Argent Bay Holdings nie miało żadnego związku z majątkiem małżeńskim?”
Twarz Vossa zbladła. „Na podstawie informacji dostarczonych przez mojego klienta”.
„Ciekawe” – powiedziałem.