„Tak. Nie przychodzisz do nas bez zaproszenia. Nie zostajesz na noc, chyba że Lauren i ja się zgodzimy. Nie krytykujesz wychowania, prowadzenia domu ani charakteru mojej żony. A jeśli nasze dziecko zachoruje, albo jej pomożesz, albo odejdziesz”.
Patricia zaśmiała się ostro. „Więc to Lauren mówi przez ciebie”.
Ethan spojrzał na Lauren, której dłonie zacisnęły się na kubku z kawą.
„Nie” – powiedział stanowczo. „To ja w końcu mówię w swoim imieniu”.
Głos Patricii stał się lodowaty. „Po wszystkim, co dla ciebie poświęciłem?”
„Doceniam to, co zrobiłeś, kiedy byłem dzieckiem” – odpowiedział Ethan. „To nie daje ci prawa do braku szacunku dla mojej żony teraz”.
Głos Melissy nagle przeciął się w tle. „Powiedz mu, że Lauren nim manipuluje”.
Ethan nachylił się bliżej do telefonu. „Melisso, dopóki nie przeprosisz Lauren, nie jesteś mile widziana w tym domu”.
„Za co?” warknęła Melissa.
„Za traktowanie naszego domu jak hotelu, podczas gdy mój chory syn płakał trzy metry od ciebie”.
Zapadła cisza.
Potem Patricia odezwała się ponownie, tym razem ciszej, ale o wiele zimniej.
„Wybierasz ją ponad rodzinę”.