Ethan wszedł głębiej do kuchni. „Słyszałeś mnie. Zabierz swoje torby i wyjdź.”
„Ethan…” wyszeptała Lauren.
Ale nie spuszczał wzroku z matki.
Patricia wstała sztywno. „Jestem twoją matką.”
„A ona jest moją żoną” – odpowiedział Ethan. „To mój chory syn. To mój dom. A ty siedziałeś tu, kiedy tonęła.”
Melissa prychnęła. „Wow. Nie ma cię od pięciu dni i nagle jesteś mężem roku?”
Ethan odwrócił się do niej. „Wynoście się.”
Noah znowu zaczął płakać, przerażony napięciem wypełniającym pokój. Lauren delikatnie go kołysała i mruknęła: „W porządku, kochanie. W porządku”.
Patricia zerwała torebkę z krzesła. „Pożałujesz, że tak do mnie mówiłeś”.
Ethan podszedł do drzwi wejściowych i je otworzył.
„Nie” – powiedział spokojnie. „Żałuję, że pozwoliłem ci traktować Lauren jak nieodpłatną pomoc domową”.
Melissa wcisnęła telefon do kieszeni i przeszła obok niego. Patricia poszła za nią, z upokorzoną furią płonącą na twarzy.
W drzwiach odwróciła się. „Jak się uspokoisz, to przeprosisz”.
Ethan przytrzymał drzwi szeroko otwarte.
„Kiedy Lauren pierwsza dostanie przeprosiny” – powiedział – „może odbiorę twój telefon”.
Po czym zamknął drzwi.
Przez kilka długich sekund jedynym dźwiękiem, który pozostał w domu, był kaszel Noaha.
Lauren stała jak sparaliżowana przy kuchence, wpatrując się w Ethana, jakby bała się ruszyć.
Przeszedł przez kuchnię, zgasił palnik i delikatnie wziął Noaha na ręce.
„Jestem już w domu” – wyszeptał łamiącym się głosem. „Bardzo mi przykro”.
Lauren zakryła usta i w końcu popłynęły łzy.
Część 2: