„Lauren” – zapytał ostrożnie – „jak długo Noah choruje?”
Odwróciła się zaskoczona. Ulga przemknęła przez jej twarz na ułamek sekundy, zanim ponownie pochłonęło ją zmęczenie.
„Od wtorkowego wieczoru” – odpowiedziała cicho. „Gorączka, kaszel, ledwo śpię”.
Ethan spojrzał na matkę i siostrę. „I wy obie byliście tu przez cały czas?”
Patricia ledwo spojrzała w górę. „Przyszliśmy dotrzymać towarzystwa Lauren”.
Melissa wyciągnęła słuchawkę. „Co?”
Lauren spuściła wzrok, gdy Noah cicho kaszlnął w jej ramię.
Ethan powoli odstawił walizkę. „Dotrzymać jej towarzystwa?”
Patricia westchnęła dramatycznie. „Nie zaczynaj, Ethan. Pomogliśmy”.
„W czym?” Jego ton natychmiast się zaostrzył.
Patricia uniosła brodę. „Pilnowałam Noaha wczoraj, kiedy Lauren brała prysznic”.
Lauren mocniej ścisnęła łyżkę.
Melissa przewróciła oczami. „To nie nasza wina, że upiera się, żeby wszystko robić sama”.
Coś w Ethanie pękło.
Spojrzał na drżące dłonie Lauren, na gotującą się na kuchence zupę, na swoje chore dziecko tulące się do niej i na dwie kobiety siedzące wygodnie, podczas gdy ona sama dźwigała cały ciężar domu.
Kiedy się odezwał, jego głos był niski, pewny i zimny.
„Wy dwoje – spakujcie swoje rzeczy i wynoście się z mojego domu. Natychmiast.”
Cisza zapadła w pokoju.
Patricia wpatrywała się w niego z niedowierzaniem. Melissa aż otworzyła usta.
„Słucham?” – zapytała Patricia.