Ethan sprawdził oddech Noaha, licząc cicho pod nosem. Wydawał się szybszy niż zwykle, choć panika zaćmiła mu rozsądek.
„Znowu dzwonię na infolinię pielęgniarską” – powiedział.
Kilka minut później, po wyjaśnieniu objawów Noaha, pielęgniarka poradziła im natychmiast zabrać go na ostry dyżur z powodu utrzymującej się gorączki i narastającego kaszlu.
Ethan chwycił kluczyki.
Lauren wyglądała na zdruzgotaną. „Powinienem był go zabrać wcześniej”.
„Nie”. Głos Ethana natychmiast stał się stanowczy. „Nie zrobimy tego. Zabieramy go teraz”.
Strach nimi zawładnął. Ethan spakował torbę z pieluchami, a Lauren przebrała Noaha w ciepłą piżamę. Ethan wziął chusteczki, kocyk, kartę ubezpieczeniową i pluszowego niebieskiego słonia Noaha, bez którego nie chciał spać.
Tuż przed wyjściem zawibrował telefon Ethana.
Mamo.
Wyciszył go.
Telefon zawibrował ponownie.