„Trzy uściski oznaczają, że jesteś tutaj, tato”.
Czekaliśmy.
Potem kciuk Marka dotknął raz palców Leo.
„Powiedz to jeszcze raz”.
Pochyliłem się nad nimi i płakałem w koc, trzymając dłoń na plecach syna, a drugą ręką trzymając nadgarstek męża, jakbym mógł go do nas przywiązać.
„Słyszę cię” – wyszeptałem. „Oboje słyszymy”.