Sofia powoli pochyliła się, podnosząc zdeptaną kartę. Czarny metal był ciepły od odcisku buta Carlosa. Wyprostowała się i bez słowa wsunęła ją do swojej znoszonej skórzanej torby. „Mam rezerwację w penthousie” – powiedziała cicho, kładąc telefon na marmurowym blacie. Na ekranie zaświecił się e-mail z potwierdzeniem. Hotel Majestic Real Suite Penthouse 4551. Gość Sofia Hernandez. Carlos ledwo na nią spojrzał. Każdy potrafi podrobić te bzdury w Photoshopie.
Myślisz, że jesteśmy głupi? Za nim Maria gorączkowo pisała na komputerze. „Sprawdzam teraz nasz system”. Zarejestrowano Sofię Hernandez, ale spojrzała na Sofię, a potem z powrotem na Carlosa. „To nie może być prawda. Co może być nie tak?” – zapytała Sofia. „No cóż, prawdziwa Sofia Hernandez byłaby…” Maria gestem wskazała niejasno. „Inna, ważna, wiesz”. Carlos pochylił się nad ladą, a jego głos ociekał zniżeniem. „Pozwól, że ci to wyjaśnię, kochanie. To pięciogwiazdkowy hotel. Gościmy prezesów firm z listy Fortune 500, gwiazdy z pierwszej ligi, zagranicznych dyplomatów”.