Wiesz, co kocham w swojej pracy? Chronienie uczciwych, płacących klientów przed ludźmi, którzy myślą, że mogą tu po prostu wejść i wziąć, co zechcą. Wskazał na starszą parę w strojach wieczorowych. Pan SINO i pani Ramirez pracują u nas od 15 lat. Płacą 3000 dolarów za noc i nigdy nie sprawiają kłopotów. Ubierają się stosownie i szanują nasz lokal. Pani Ramirez poruszyła się niespokojnie na krześle, ale jej mąż skinął głową z aprobatą. Carlos kontynuował swój występ, a jego głos stawał się coraz głośniejszy i bardziej teatralny.
Ale są też ludzie, którzy myślą, że mogą tu po prostu wejść z fałszywymi dokumentami i swoim nastawieniem, domagając się swojego penthouse’u, jakby byli jego właścicielami, jakby zasługiwali na coś, na co ewidentnie ich nie stać. Wskazała na torbę Sofii. „Widzisz tę torbę? Widziałam lepsze bagaże na stacji benzynowej. A te buty? To buty robocze. Buty do pracy fizycznej, a nie buty do penthouse’u”. Maria zaśmiała się, chowając dłoń w kieszeni. „Carlos, jesteś taki wredny, ale też nie do końca się mylisz”.
„Może to miejsce rzeczywiście należy do niej” – zawołał głos z drugiego końca holu. Wszyscy się odwrócili. Młody mężczyzna w garniturze szedł w ich kierunku, wchodząc przez obrotowe drzwi. Na jego teczce widniało logo dużej firmy konsultingowej. Twarz Carlosa pociemniała. „Przepraszam pana, ale to prywatna sprawa”. Mężczyzna roześmiał się, rozglądając się po tłumie gapiów i nagrywając rozmowy telefoniczne. Połowa miasta Meksyk ogląda to teraz na żywo na Instagramie.
To miejsce jest mniej więcej tak prywatne, jak Zócalo w sylwestra. Roberto stanął między nimi. „Proszę pana, proszę przestać stać w holu publicznego hotelu. Ja też jestem tu gościem, oficerze. Pokój 2847. Przebywam tu od trzech dni służbowo”. Wyciągnął kartę magnetyczną i pokazał ją Robertowi. „A za trzy dni to najbardziej obrzydliwy przejaw rasizmu, jaki widziałem w tym miejscu”. Pewność siebie Carlosa lekko zachwiała. Nie spodziewał się posiłków dla Sofíi.
Panie, nie rozumie pan sytuacji. Ta kobieta próbuje popełnić oszustwo. Z tego, co rozumiem, odpowiedział biznesmen, nęka pan kobietę przez 30 minut bez żadnych dowodów przestępstwa. Z tego, co rozumiem, pana założenia opierają się wyłącznie na jej wyglądzie. Zbierało się coraz więcej gości hotelowych. Teraz rodzina z nastolatkami wyglądała na zakłopotaną, ale zaciekawioną. Para po czterdziestce szeptała do siebie, nagrywając telefonami. Sofia sprawdziła swój telefon.
23:57. Trzy minuty do telefonu z Tokio. Patricia wciąż sprawdzała telefon Sofii, gdy jej własne urządzenie zawibrowało. Spojrzała na niego, a jej twarz pobladła. „Carlos wyszeptał: »Możemy mieć problem«. »Jaki problem?«. »Właśnie dostałem wiadomość z firmy. Pytają o jakąś sytuację związaną ze skargą o dyskryminację«. Carlos zbył to machnięciem ręki. »Prawdopodobnie rutynowa sprawa, proszę się nie martwić«. Ale ręce Patricii drżały, gdy czytała dalej. »Nie, Carlos«.