Roberto, jesteś nam tu potrzebny. Szef ochrony Roberto Morales wyłonił się zza marmurowej kolumny, jego imponująca, mierząca metr osiemdziesiąt sylwetka w marynarskim mundurze dawała o sobie znać. W wieku 35 lat Roberto widział już tyle hotelowych dramatów, że można by na nich zapełnić całą książkę, ale w tej sytuacji coś było nie tak. „Źle. Co się stało, Carlos?” zapytał Roberto, wpatrując się w twarz Sofii. Było w niej coś znajomego, ale nie potrafił tego dokładnie określić. „Mamy kogoś, kto próbuje włamać się do penthouse’u” – wyjaśnił Carlos, a jego głos rozbrzmiał w holu niczym głos herolda miejskiego.
„Fałszywe dokumenty, fałszywe karty, cały ten pakiet. Jest tu od 20 minut i nie chce wyjść”. Carlos dramatycznie gestem wskazał na Sofię. „Spójrz na nią, Roberto. Myślisz, że nadaje się do Penthouse’a? Serio, spójrz”. Roberto zerknął na Sofię. „Proszę pani, proszę pójść ze mną. Oficer Morales” – powiedziała cicho Sofia, odczytując jej identyfikator. „Zanim cokolwiek zrobimy, zdecydowanie sugeruję, żeby zapoznała się pani z regulaminem pracy, a konkretnie z sekcją 143”. Roberto zamilkł, zdezorientowany. „O czym pani mówi? Proszę to sprawdzić”.
Carlos przewrócił oczami. „Ona próbuje cię zmylić z Gergą Legal, klasyczna taktyka oszusta. Oglądają filmy na YouTube o prawach lokatorów i myślą, że znają prawo”. Transmisja na żywo Alejandry osiągnęła 1847 widzów. Mocno ściskała telefon, szepcząc do publiczności: „To robi się szalone, ludzie. Wezwali ochronę do tej kobiety dosłownie za nic. Ten rasizm jest tak rażący, że nawet nie mogę”. Komentarze mnożyły się szybciej, niż była w stanie je odczytać.
Nagrajcie wszystko. Ten hotel zaraz zostanie zburzony. Ktoś zadzwoni do stacji informacyjnych. Rasizm w hotelu Majestic powinien być na topie. Gdzie są prawnicy od praw obywatelskich, kiedy ich potrzebujesz? Nigdy więcej nie zatrzymam się w hotelach Majestic. To obrzydliwe w 2025 roku. Patricia wzięła telefon Sofii z lady. Pozwól, że przyjrzę się bliżej tej rzekomej rezerwacji. Przewinęła e-maila, marszcząc brwi jeszcze bardziej. To wyrafinowane. Ktokolwiek popełnił to fałszerstwo, naprawdę wiedział, co robi.
Spójrz na te szczegóły. Patricia kontynuowała, unosząc telefon. Profesjonalny format e-maila. Prawidłowy papier firmowy hotelu, nawet poprawna struktura numeru potwierdzenia. Ale wiemy, że to podróbka, bo znowu wskazała na Sofię. Bo spójrz na nią. To nie jest podróbka, powiedziała po prostu Sofia. Oczywiście, że nie, prychnęła Patricia. A ja jestem Frida Calo. Carlos, powinniśmy natychmiast zadzwonić na policję. To ewidentnie oszustwo. Carlos świetnie się bawił, występując przed publicznością złożoną z gości hotelowych i widzów transmisji na żywo.