To oznacza, że monitorują wzmianki w mediach społecznościowych o naszym hotelu. Chcą pełnego raportu o wszelkich incydentach związanych z dyskryminacją rasową. Spojrzał na Sofię, a potem z powrotem na telefon. Pytają konkretnie o dzisiejszy wieczór, o lokalizację w Mexico City, o nocną zmianę. Twarz Carlosa zaczęła czerwienieć. To niemożliwe. Skąd mogli wiedzieć? Bo to jest teraz popularne w mediach społecznościowych – krzyknął biznesmen. – Bo tysiące ludzi ogląda to na żywo. Transmisja na żywo Alejandry osiągnęła 4200 widzów.
Hashtag #NanoHotelMajesticoRacism zaczął zyskiwać popularność na Twitterze. Lokalni influencerzy w Mexico City udostępniali transmisję, dodając własne komentarze na temat dyskryminacji w luksusowych hotelach. Roberto również czytał coś na telefonie. Jego wyraz twarzy stawał się coraz bardziej zaniepokojony. Carlos powiedział powoli: „Myślę, że musimy się zatrzymać i ponownie ocenić tę sytuację”. „Żartujesz sobie?” – wybuchnął Carlos. „Od kiedy pozwalamy potencjalnym przestępcom dyktować zasady hotelu?” „Odkąd transmisja na żywo z tej interakcji stała się viralem” – odpowiedział Roberto.
Skoro firma najwyraźniej obserwuje. Skoro ta kobieta wspomniała o fragmentach regulaminu pracowniczego, które teraz sprawdzam. Uniosła telefon, pokazując Carlosowi zrzut ekranu. Sekcja 14.3 TR dotyczy natychmiastowego zwolnienia za dyskryminację. Skąd miałaby o tym wiedzieć? Carlos zacisnął szczękę. Nie obchodzi mnie, czy sam prezes to obserwuje. To moja zmiana, moje lobby, moja decyzja. Zarządzam tym hotelem od trzech lat i nie mam ani jednej skargi. Właściwie, powiedziała cicho Maria, patrząc na ekran komputera.
To nie do końca prawda. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy złożono 17 formalnych skarg na naszą lokalizację. Carlos odwrócił się. Co? Czemu mi nie powiedziałeś? Bo większość z nich dotyczyła ciebie – przyznała Maria ledwo słyszalnym głosem. W holu zapadła cisza, zakłócana jedynie delikatnym różem powiadomień Alejandry z transmisji na żywo. Sofia rozejrzała się po holu. Starsza para nerwowo szeptała. Gość biznesowy nagrywał własnym telefonem. Teraz rodzina z nastolatkami otwarcie się przyglądała.
Alejandra niemal podskakiwała na krześle, gdy licznik jej oglądalności zbliżał się do 5000. Cyfrowy zegar wskazywał 23:58. Dwie minuty do jej rozmowy z Tokio, dwie minuty do podpisania umowy o wartości 200 milionów dolarów, która mogłaby zmienić międzynarodowe partnerstwa produkcyjne. Dwie minuty do momentu, gdy Carlos Mendoza dowiedział się, z kim dokładnie rozmawiał. Sofia sięgnęła po swoją torbę i wyjęła skórzaną teczkę. „Oficer Morales” – powiedziała cicho – „to fragment regulaminu pracowniczego. Może zechcesz przeczytać go na głos”.