Może dlatego mężczyźni tacy jak Esteban nigdy nie mają szans, gdy tylko ich wyraźnie zobaczysz.
Korytarz w pralni w piwnicy brzęczy od przemysłowych pralek, świetlówek i znużonego turkotu wózków. Gosposia pcha kosz za róg, widzi Estebana z tobą i zamarza tak mocno, że jeden ręcznik spada na podłogę. Jej wzrok wędruje najpierw na niego, potem na ciebie, a potem na dziecięce kalosze wystające spod ławki, gdzie Ximena musi… Wcześniej się schowałeś. Strach szybko się rozprzestrzenia, gdy ma już wprawę.
Delikatnie zatrzymujesz kobietę. „Jak masz na imię?”
„Marisol”.
„Gdzie jest Carolina?”
Marisol zerka na Estebana, a ty widzisz, jak lata przetrwania migoczą na jej twarzy. Nie słabość, nie cisza, tak jak matematycy, kiedy prawda ma cenę za czynsz, jedzenie, bilety autobusowe, lekarstwa. Złagodzisz swój głos o pół cala, i to wystarczy.
„Jesteś bezpieczna przez następne pięć minut”, mówisz. „Spędzaj je mądrze”.
Marisol przełyka ślinę. „Spiżarnia C. Powiedział, że musi ochłonąć”.
Powoli odwracasz głowę w stronę Estebana.
Unosi obie ręce. „Miała zawroty głowy. Umieściliśmy ją w cichym miejscu”.
„My?”
Nie odpowiada.
Pomieszczenie gospodarcze C znajduje się na drugim końcu korytarza, za stosami złożonych prześcieradeł i środków czystości, za wózkiem załadowanym szlafrokami dla gości, zbyt miękkimi, by kobiety, które je piorą, mogły sobie na nie pozwolić. Drzwi są metalowe, pomalowane na beżowy kolor, z prostą zewnętrzną zasuwką, której nie da się zamknąć z zewnątrz, jeśli w środku jest ktoś. W chwili, gdy widzisz tę zasuwkę na swoim miejscu, coś w tobie niebezpiecznie cichnie.
Otwierasz.
Carolina Reyes leży oparta o ścianę na przewróconej skrzyni, jedną ręką przyciśniętą do brzucha, a drugą bezwładnie opuszczoną wzdłuż ciała. Jej twarz jest blada pod warstwą potu, włosy przyklejone do skroni, a uniform sprzątaczki wilgotny od gorączki. W okolicy łokcia ma ciemniejący siniak, a w kąciku wargi pęknięcie, które już zaczęło się strupić.
Kiedy światło pada na jej oczy, gwałtownie prostuje się w panice.
„Przepraszam” – mówi, zanim jeszcze rozumie, kim jesteś. „Potrzebowałam tylko chwili. Kończę pokoje. Proszę nie
Proszę, włóż to do teczki.