Potem telefony.
W końcu przyszedł do mojego biura.
„Dlaczego wróciłeś do wioski?”
Spojrzałem na nią.
Po raz pierwszy… bez nienawiści.
Bez bólu.
Tylko jasność.
„Bo musiałem poznać prawdę”.
Spuściła wzrok.
„Znasz ją?”
Skinąłem głową.
Cisza.
„A teraz?” zapytał.
Zastanowiłem się przez chwilę.
„Nic.”
Uniósł wzrok.
„Nic?”
„Nie ma nic do naprawienia.”
Wyjęłam z torby kartkę papieru.
Położyłam ją na stole.