„Moja siostra, Mariana Téllez, dostała się na przeciętny prywatny uniwersytet… za dwa razy wyższą cenę”.
„Więc…”
„Dlaczego kobieta chciałaby się tak dużo uczyć?”
Podał mi list.
„Jesteś mądra. Idź do pracy na kilka lat, odkładaj, a zobaczymy”.
Wpatrywałam się w niego.
„A moja siostra?”
„Jest inna. Jest słabsza; tam będą ją źle traktować”.
Nic nie powiedziałam.
Miałam lepsze oceny.
Mój uniwersytet był lepszy.
Moje czesne było niższe.
A jednak… to ja zostałam w tyle”.
Mama wychyliła głowę z kuchni:
„Twój ojciec ma rację. To ty rozumiesz… daj siostrze tę szansę.
Zrób miejsce”.
Słyszałam to słowo całe życie.
Ubrania: ona jest nowa, ja jestem stara.