Przez dwadzieścia lat myślałem, że to już koniec.
Dopóki nie pojawił się ten „AB”.
Listy.
Jak klucz.
Otwieranie drzwi, których nigdy nie widziałem.
Co się za tym wszystkim kryje?
Nie wiem.
Ale tym razem…
Dowiem się.
Część 2
Nie spałem tej nocy.
„AB” pozostało wyryte w mojej pamięci jak cierń.
Następnego dnia poprosiłem o urlop.
Po raz pierwszy od dwudziestu lat… wróciłem na wieś.
Do tego samego miejsca, w którym się urodziłem. Gdzie po raz pierwszy powiedziano mi: „Muszę się poddać”.
Powietrze pachniało tak samo. Ale ja nie czułem tego zapachu.
Nie byłem już taki sam.
Dotarłem do starego domu o zachodzie słońca.
Drzwi były na wpół zardzewiałe.
Grałem.
Cisza.
Grałem znowu.
Potem drzwi się otworzyły.
Mój ojciec.
Starszy. Bardziej zgarbiony. Ale oczy… te same.
Spojrzał na mnie, jakby zobaczył ducha.
„Co ty tu robisz?”
Nie odpowiedziałem od razu.
Po prostu na niego spojrzałem.