„Muszę z tobą porozmawiać”.
Próbował zamknąć drzwi.
Ale tym razem… nie ruszyłem się z miejsca.
„To ważne”.
Chwila ciszy.
I wpuścił mnie.
Dom wciąż był taki sam.
Ten sam fotel. Ten sam stary telewizor. Ten sam zapach gotowanej zupy.
Brakowało tylko śmiechu.
A może nigdy go nie było.
Mojej matki nie było.
„Odszedł lata temu” – powiedział bez pytania.
„Wiem”.
Cisza.
Usiadłam przed nim.
Wyjęłam telefon.
Pokazałam mu zdjęcie.
„Wyjaśnij mi to”.
„Wyniki badań lekarskich.
Grupa AB”.
Widziałam, jak zmienia się jego twarz.
To nie było zaskoczenie.
To był strach.
To wszystko zmieniło.
„Skąd to masz?”
„Nie odpowiadaj kolejnym pytaniem”.
Cisza.