Właśnie wkroczyłam w tajemnicę.
CZĘŚĆ 2
Następnego ranka białe światło padało na płytki w kuchni.
Pan Delorme przygotował kawę, tosty i dżem z mirabelek.
Załatwił wszystko z niemal staromodną delikatnością, jak człowiek, który nauczył się dbać o swoje sprawy, bo nie miał już z kim rozmawiać.
Prawie nie spałem.
On chyba też nie.
Położył przede mną tekturową teczkę.
„Przede wszystkim musisz wiedzieć, co się stało z pieniędzmi”.
Nie dotknąłem teczki.
„Osiemdziesiąt tysięcy euro?”
Skinął głową.
„To nie była twoja cena”.
Poczułem, jak zaciskają mi się palce.
„Więc co to było?”
Powoli otworzył teczkę.
W środku były kopie listów, potwierdzenia długów, zawiadomienia o zajęciu mienia, dokumenty bankowe, dokumenty, których nigdy wcześniej nie widziałem.
I nazwisko mojej matki.
Wszędzie.
„Twoja matka nie zadzwoniła do mnie, żeby cię sprzedać, Elise. Przyszła, żeby prosić mnie o pomoc. Była o krok od utraty domu, ziemi, wszystkiego, co zostało po twoim ojcu”.
Oddychałam ciężko.
„Dlaczego mi nie powiedziała?”
„Bo się wstydziła”.
Zamilkł.
„I dlatego, że myślała, że zgodzę się pomóc jej tylko pod tym warunkiem”.
Podniosłam wzrok.