Sposób, w jaki unikała niektórych pytań, odpowiadając szybko, zbyt szybko.
Sprawy, które wcześniej odrzucał jako błahe, teraz wydawały mu się przemyślane, niemal wykalkulowane, jakby wolał nie dostrzegać ich, kiedy to miało znaczenie.
Powoli wypuścił powietrze, które stało się cięższe niż się spodziewał, jakby niósł w sobie coś, co nie chciało całkowicie zniknąć.
„Co się teraz stanie?” zapytał cicho, nie będąc do końca pewnym, czy zwracał się do pielęgniarki, czy do siebie.
„Na razie zajmiemy się opieką nad noworodkiem” – odpowiedziała. „A ty będziesz mógł zdecydować, jak dalej postępować, gdy zdobędziesz wszystkie informacje”.
Decydować.
Słowo to zapadło mu w pamięć, cięższe niż powinno, odbijając się słabym echem od ścian jego myśli.
Ponieważ po raz pierwszy od dłuższego czasu Javier zdał sobie sprawę, że każda ścieżka, jaką stanie przed nim, niesie ze sobą konsekwencje, których nie da się łatwo uniknąć.
Mógł skonfrontować się z Valerią, zażądać odpowiedzi, ujawnić prawdę, jaka kryła się za jej obietnicami.
Albo mógł opóźnić, zaprzeczyć, trzymać się wersji rzeczywistości, która kiedyś dawała mu poczucie siły i pewności siebie.
Żadna z opcji nie wydawała się bezpieczna.
Żadna z opcji nie wydawała się kompletna.