Mała.
Wyprostowana.
Delikatna.
Zdeterminowana.
Mała dziewczynka, która nie miała prawie nic, ale mimo to postanowiła się dzielić.
Alexandre zamknął oczy.
Na chwilę znów stał się tym dziewięcioletnim chłopcem.
„Szukasz kogoś?”
Głos nagle wyrwał go z zamyślenia.
Odwrócił się.
Starsza kobieta zamiatała wejście do szkoły.
Prawdopodobnie woźny albo konserwator.
„Uczyłem się tu dawno temu” – powiedział Alexandre.
Kobieta uśmiechnęła się do niego.
„Wiele osób wraca z takim pytaniem”.
Zawahał się.
Potem zapytał:
„Pamiętasz małą dziewczynkę o imieniu Marianne Diallo?”
Kobieta lekko zmarszczyła brwi.
„Diallo… to też nie jest rzadkością”.
Alexandre skinął głową.
Słyszał to zdanie aż za często.
Już miał jej podziękować i odejść, gdy kobieta kontynuowała, wolniej:
„Czekaj… może jednak”.