„To, co wydarzyło się na zewnątrz, było godne ubolewania” – powiedział. „Ale myślę, że możemy zachować profesjonalizm”.
Profesjonalizm.
To słowo brzmiało jak stare kłamstwo.
Isabelle zacisnęła dłonie.
„Dobrze. Zachowajmy profesjonalizm”.
Gestem wskazała na Anne.
Anne przewróciła stronę.
„Delmas Capital Développement ubiega się o dziewięcioletnią umowę najmu komercyjnego na piętra od trzydziestego drugiego do trzydziestego szóstego” – zaczęła. „Wniosek podkreśla stabilność finansową grupy, jej strategiczną widoczność i ambicje dotyczące długoterminowej obecności w La Défense. Jednak nasza wewnętrzna analiza budzi pewne obawy dotyczące zadłużenia, polegania na niezabezpieczonym refinansowaniu i pewnych rozbieżności w prognozach przepływów pieniężnych”.
Adrien zacisnął szczękę.
„Nie do tego doszli na poprzednich spotkaniach”.
„Nie” – powiedziała cicho Isabelle. „Wyobrażam sobie, że jesteś przyzwyczajony do kontrolowania wrażenia, jakie wywierasz”.
Clémence pochyliła się do przodu.
„To zemsta”.
Isabelle odwróciła wzrok w jej stronę.
„Nie. Zemsta jest emocjonalna. To jest czek”.
Clémence straciła nieco opanowania.
„Dziesięć minut temu sprzątałaś śmieci”.
„Tak. A teraz zastanawiam się, czy firma twojego narzeczonego zasługuje na przeprowadzkę do jednego z najważniejszych budynków w moim portfolio. Ten dzień jest pełen niespodzianek”.
Jeden z kolegów Adriena zbyt szybko spuścił wzrok.
Zrozumiał.
Nie tylko sytuację.
Ale koniec mitu.
Adrien próbował się roześmiać.
„Daj spokój, Isabelle. Nie udawajmy, że chodzi tylko o pieniądze”.
„Masz rację” – powiedziała. „Chodzi też o osąd”.
Tym razem w pomieszczeniu zamarło.
Isabelle lekko usiadła.