„Pięć lat temu wybrałeś moment, kiedy byłem najsłabszy, żeby wyrwać mnie z małżeństwa, mieszkania i całego życia. Dziś rano widziałeś, jak uczciwie pracuję…”
Byłeś tam i uznałeś, że to daje ci prawo do publicznego upokorzenia mnie, bo myślałeś, że status może być tylko jednostronny. Teraz prosisz mnie, żebym powiązał jeden z moich najważniejszych budynków z firmą zarządzaną przez człowieka, którego pierwszym odruchem jest pogarda dla tych, których uważa za gorszych. To nie tylko kwestia moralna. To ryzyko dla ładu korporacyjnego.
Nikt mu nie przerwał.
Adrien zbladł jeszcze bardziej.
„To sprawa osobista”.
„Tak” – odpowiedziała Isabelle. „Dlatego najpierw pozwoliłam, by analiza finansowa przemówiła sama za siebie”.
Wyjęła dokument z teczki i położyła go na stole.
Prawnik dodał kolejny.
Adrien spuścił wzrok.
Wyraz jego twarzy się zmienił.
Pierwsza strona zawierała oficjalne powiadomienie o odmowie zawarcia umowy najmu z powodów finansowych i narażenia na ryzyko utraty reputacji.
Drugim był dokument prawny szczegółowo opisujący uwagi wygłoszone na dziedzińcu, podsłuchane przez kilku pracowników i gości, i przypominający im o zasadach zachowania na terenie prywatnym.
Nie skarga.
Jeszcze nie.
Ale ściana.
Tam, gdzie Adrien myślał, że znalazł drzwi.
„Nie mówisz serio” – powiedział.
„Ja mówię zupełnie serio”.
Clémence spojrzała na Adriena.
„Co to znaczy?”
Anne odpowiedziała:
„Że Aurélia Tower nie podpisze żadnej umowy najmu z Delmas Capital Développement. Negocjacje zostają natychmiast przerwane”.
Makler zamknął oczy.
Jeden z kolegów Adriena wyłączył laptopa, nie czekając na instrukcje.
Adrien wpatrywał się w Isabelle.
„Zamierzasz zniszczyć tak duży projekt z powodu rozmowy na zewnątrz?”
„Nie” – odpowiedziała. Odmawiam najemcy, ponieważ jego sytuacja finansowa jest niepewna, jego prognozy niepewne, a zachowanie potwierdza to, co sugerowały już jego wyliczenia. Rozmowa na zewnątrz po prostu dała nam czas.
To zdanie bolało.
Bo to była prawda.
I bo Adrien o tym wiedział.
Clémence gwałtownie wstała.