Isabelle odpowiedziała:
Zacznij beze mnie. Będę o 9:40.
Karim spojrzał na nią.
„Jesteś pewna?”
„Tak.”
„Możesz to teraz przerwać”.
Isabelle spojrzała na wieżowiec.
„Nie. On to zaczął. Ja wybieram tylko, gdzie się skończy”.
Na czterdziestym pierwszym piętrze Adrien wchodził już do sali konferencyjnej.
Delmas Capital Développement potrzebowało tej umowy najmu.
Bardziej, niż Adrien chciał przyznać.
Jego grupa nieruchomości borykała się z problemami od prawie roku.
Projekt hotelowy w Lyonie był opóźniony.
Inwestycja wielofunkcyjna w Issy-les-Moulineaux pochłaniała więcej gotówki, niż przewidywano.
Dwóch inwestorów zaczęło zadawać pytania.
Finansowanie zależało od wysłania silnego sygnału rynkowi.
A przeprowadzka na pięć pięter Tour Aurélia miała być właśnie takim sygnałem.
Adres w La Défense.
Widoczna siedziba.
Dowód siły.
Elewacja solidności przed klientami, którzy zaczynali słabnąć.
Dlatego Clémence była z nim.
Nie przyszła po miłość.
Przyszła sprawdzić, czy mężczyzna, którego miała poślubić, wciąż jest obiecującą kandydatką.
A kandydatki źle znoszą upokorzenia.
O 9:36 Isabelle podała miotłę młodemu konserwatorowi o imieniu Sofiane.
„Czy możesz skończyć tę stronę?”
Skinął głową.
„Oczywiście, proszę pani”.
Zwracał się do niej per „proszę pani” tylko wtedy, gdy nikt ważny nie mógł go usłyszeć.
Był inteligentnym młodym mężczyzną.