Tej nocy moja matka nie wróciła do niego.
Podeszła, by wziąć Manon w ramiona.
A zobaczenie ich razem po raz pierwszy było jak obserwowanie, jak stara rana krwawi…
i zaczyna się goić w tym samym czasie.
Tydzień później pojechałem pociągiem do Tours, żeby spotkać się z Lucie Roche.
Kobietą, która dała mi życie, nawet o tym nie wiedząc.
Kiedy otworzyła drzwi, poczułem się, jakbym widział siebie za trzydzieści lat.
Te same blond włosy.
Te same jasne oczy.
Ten sam nos.
Przytuliliśmy się na progu i żadne z nas nie wiedziało, ile czasu minęło.
Lucie nigdy nie próbowała zastąpić Claire.
A Claire nigdy nie próbowała z nią konkurować.