2:15 — Wykryto błąd.
2:45 — Spotkanie z kierownictwem.
Decyzja: Poprawić akta, a nie rodziny.
Obowiązkowa klauzula poufności.
Serce zaczęło mi walić tak mocno, że słyszałam, jak krew uderza mi do skroni.
„Dowiedzieli się tamtej nocy?”
„Tak” — odpowiedziała Martine. „Mówili, że rozdzielenie dzieci po oddaniu ich matkom spowoduje jeszcze większy uraz. Miałam dwadzieścia cztery lata. Dwoje dzieci. Czynsz do zapłacenia”. Przestraszyłam się. Podpisałam.
Rozpłakała się.
„Tłumiłam to poczucie winy przez dwadzieścia osiem lat”.
Potem podała mi nazwisko.
Manon Roche.
Nauczycielka szkoły podstawowej w Tours.
Wyszłam z kawiarni ze zdjęciami z notesu, oświadczeniem, które Martine zgodziła się poświadczyć notarialnie, i drżeniem nóg, które nie opuszczało mnie przez cały dzień.
Tego wieczoru napisałam do Manon czternaście wiadomości, zanim zdobyłam się na odwagę, żeby wysłać jedną.
Myślałam, że mnie zablokuje.
Ale zadzwoniła do mnie następnego dnia.