Zwycięstwo na ukończeniu studiów było spektakularnym punktem kulminacyjnym, ale w świecie architektury i nieruchomości, gdzie stawka jest wysoka, prawdziwa praca toczy się w cichej rozbiórce piwnicy.
Rano po ceremonii, gdy Isabella odsypiała adrenalinę poprzedniej nocy, zadzwonił mój telefon. To był Roger Mann. Jego głos był napięty, pozbawiony brawury, którą nosił w sobie od dziesięcioleci.
„Steven, musimy porozmawiać. Jestem w biurze. W moim prywatnym biurze. Przyjdź sam”.
Kiedy dotarłem do siedziby Mann Development – szklanego monolitu, którego zawsze nienawidziłem – Roger siedział za biurkiem pokrytym wyciągami bankowymi i wewnętrznymi księgami rachunkowymi. Wyglądał jak człowiek, który właśnie zobaczył ducha.
„Nie mogłem spać po ostatniej nocy” – powiedział Roger, gestem wskazując mi, żebym usiadł. „Przemówienie Isabelli… sposób, w jaki mówiła o oczekiwaniach i porażce. To sprawiło, że zacząłem się zastanawiać, dlaczego Candace tak desperacko chciała ją powstrzymać. Dlaczego tak panikowała, że będzie niezależna?”
Przesunął teczkę po mahoniowym biurku. „Zacząłem grzebać w rachunkach powierniczych. A konkretnie w tych, którymi Candace zarządzała przez ostatnie sześć lat”.
Otworzyłem teczkę. Moje oczy przesunęły się po kolumnach liczb, a mój umysł architekta natychmiast wychwycił strukturalne nieścisłości. Były tam wypłaty na „opłaty za konsultacje” dla firm, które nie istniały. Były przelewy na zagraniczne konta oznaczone jako „Fundusz Edukacyjny Isabelli”, które zostały opróżnione natychmiast po ich zapełnieniu.
„Ona defraudowała” – wyszeptałem.