„Jestem w porządku, tato” – powiedziała Isabella stanowczym głosem. „Jestem wolna”.
Tego wieczoru siedzieliśmy w cichej restauracji z widokiem na miasto – my, trzy pokolenia. Wznieśliśmy toast za przeszłość, za lekcje wyciągnięte z gruzów i za przyszłość, którą mieliśmy razem budować.
Spojrzałem na córkę i uświadomiłem sobie, że mój „Plan” sprzed lat nie dotyczył tylko ceremonii ukończenia szkoły. Chodziło o to, by nauczyć ją najważniejszej zasady architektury:
Najpiękniejsze budynki to nie te, które są idealne od samego początku. To te, które zostały odbudowane, silniejsze i prawdziwsze, po burzy.
I patrząc, jak Isabella śmieje się z dziadkiem, wiedziałem, że projekt w końcu został ukończony.