„Prawie dwa miliony dolarów” – powiedział Roger, a jego głos drżał z mieszaniny furii i wstydu. „Nie tylko próbowała kontrolować przyszłość Isabelli. Ona ją kradła. Potrzebowała, żeby trzymała się jej na smyczy, chodziła do szkół, które sama wybrała, i wykonywała pracę, którą jej dyktowała, żeby nigdy nie zaglądała do ksiąg. Potrzebowała, żeby pozostała „marionetką”, żeby utrzymać oszustwo przy życiu.
Ironia była ostrym ostrzem. Nazwała Isabellę porażką, żeby ukryć fakt, że jest przestępczynią. Podarła togę, bo prymuska w końcu miała wyrosnąć na kobietę, która umie czytać księgi rachunkowe.
„Co zamierzasz zrobić?” zapytałam.
„Już zadzwoniłem na policję” – powiedział Roger. „A Steven? Przejrzałem intercyzę. Ponieważ dopuściła się oszustwa na majątku rodzinnym, klauzule „niewierności i dobrego wychowania” zostały uruchomione. Traci wszystko. Dom, samochody, nazwisko Mann. Koniec”.
Wiadomość dotarła do mediów czterdzieści osiem godzin później.
„Lokalna celebrytka Candace Mann aresztowana za wielomilionowe oszustwo”. Nagłówek pojawił się we wszystkich lokalnych gazetach. Zdjęcie nie przedstawiało jej w kreacji od projektanta na gali; to było ziarniste zdjęcie kobiety, której maska w końcu, nieodwracalnie, pękła.
Isabella i ja oglądałyśmy reportaż z mojego małego mieszkania. Długo siedziała w milczeniu, patrząc, jak kobietę, która próbowała ją zniszczyć, prowadzono w kajdankach do sądu.