„Oddałam suknię córki trzy godziny przed spacerem”.
W kolejce na chwilę zapadła cisza. „Będę w sklepie za dziesięć minut. Wyciągnę jedną z zapasu, nawet jeśli będę musiała ją ukraść producentowi”.
Kiedy wróciłam po Isabellę, „Plan” przestał być nadzieją. Stał się jedynie szkicem.
Isabella czekała przy drzwiach, ubrana w grafitowy garnitur, wyglądając jak kobieta oczekująca na wyrok. Podałam jej małą, zaklejoną kopertę, którą wyjęłam z drukarni.
„Co to jest?” zapytała.
„To” – powiedziałam – „jest scenariusz na resztę twojego życia. Wsiadaj do samochodu, prymusko”.
Oczy Isabelli rozszerzyły się. Stała jak sparaliżowana na ganku. „Dowiedziałaś się?”
„Dowiedziałam się” – powiedziałam, chwytając ją za ramię i ciągnąc w stronę SUV-a. „A zanim wieczór się skończy, całe miasto też się dowie”.
Rozdział 3: Zgromadzenie Falangi
Nie pojechaliśmy prosto do liceum. Skręciłem na kampus Uniwersytetu Stanowego i zatrzymałem się przed budynkiem Wydziału Ekologii. Przy krawężniku czekał profesor Timothy Stevens, mężczyzna o zniszczonej twarzy i zrogowaciałych dłoniach, typowy dla kogoś, kto więcej czasu spędzał na mokradłach niż na wykładach.