To go rozbawiło, czystym, czystym śmiechem, jakiego nie słyszałam od czasu wypadku.
Otworzył mi drzwi taksówki z szyderczą powagą.
„Pani Sprawozdawczyni”.
„Nie przesadzaj”.
Za późno.
Gdy samochód ruszył w ruch, spojrzałem za siebie po raz ostatni.
Alexandre właśnie wyszedł na schody.
Był sam.
Patricia została zabrana z powrotem do środka na dalsze kontrole.
Valérie zniknęła.
Po raz pierwszy odkąd go poznałem, Alexandre wyglądał dokładnie tak samo, jak wtedy, gdy pozbawiono go imienia, pieniędzy, matki, kochanki i otoczenia.
Mężczyzna, który mylił swoją bierność z niewinnością aż do dnia, w którym otrzymał rachunek.
Nie podniósł ręki.
Ja też nie.
Następne tygodnie były równie gorączkowe, jak zawsze po tym wszystkim.
Dodatkowe przesłuchania.
Oświadczenia.
Odtajnione dokumenty.
Poszukiwanie majątku.
Kontrole etyczne.
A fala plotek z wyższych sfer rozprzestrzeniła się tak szybko, że Paryż zamienił się w wioskę.
Kobiety, które Patricia zapraszała od dwudziestu lat, przestały odbierać jej telefony.
Nazwisko Valérie zniknęło z kilku list gości gali niemal z dnia na dzień.
Alexandre zrezygnował z dwóch stanowisk doradczych, zanim został z nich całkowicie usunięty.
Ernest Vautrin z kolei wyjechał z Paryża do Bretanii i przestał odbierać telefony z nieznanych numerów.
Jeśli chodzi o mnie, świat próbował opowiedzieć moją historię za mnie.
Niektórzy woleli wersję sensacyjną.
Zdradzona żona.
Policzek w sądzie.