I wszystko, co nastąpiło później, powoli się uspokoiło, niemal jak atmosfera.
Patricia przejęła większą kontrolę nad finansami.
Alexandre stał się bardziej asertywny.
Valérie najpierw pojawiła się jako konsultantka, potem jako przyjaciółka rodziny, a potem jako niemal komiczna postać na przyjęciach, gdzie zawsze, w taki czy inny sposób, siadała na moim miejscu.
W dniu, w którym moje małżeństwo stało się jawnie upokarzające, wszyscy zachowywali się tak, jakby scenariusz był napisany od zawsze.
Ich jedynym błędem było przekonanie, że skoro zniosłam zniewagę, zniosę również zbrodnię.
Przewróciłam nową stronę.
— Należy zauważyć, że w Pokoju Dwunastym znajduje się nagranie audio z prywatnego archiwum Henriego Delorme.
Patricia zesztywniała.
Kochała pieniądze męża bardziej niż jego. Jednak nawet u najbardziej chciwych ludzi zawsze pojawia się kilka punktów napięcia.
Henri Delorme był jedyną osobą w tym domu, która widziała mnie jako całość. Zrozumiał też, na długo przede mną, do czego będą zdolni jego żona i syn, gdy go zabraknie.
Rozpoczęło się nagranie audio.
Jego głos wypełnił pokój – starszy, zmęczony, ale doskonale rozpoznawalny. Rozmawiał ze swoim notariuszem dwa miesiące przed śmiercią. Wyrażał obawy dotyczące rosnącej kontroli Patricii nad kontami fundacji, niedojrzałości Alexandre’a i ryzyka nieautoryzowanych przelewów po jego śmierci.
Potem powiedział moje imię.
Camille zna się na prawie na tyle, by się bronić. Jest jedyną uczciwą osobą w tym domu.
Alexandre zamknął oczy.
Po raz pierwszy tego dnia Patricia wyglądała, jakby naprawdę została uderzona.
Przypomniałem sobie dzień śmierci Henriego. Zapach antyseptyku w sypialni. Dziwny, delikatny sposób, w jaki uścisnął moją dłoń i wyszeptał:
Nie pozwól, by ta rodzina uczyniła cię świadkiem własnej śmierci.
Wtedy wydawało mi się, że słyszę żal starego człowieka.
Nie zdawałem sobie sprawy, że już wręcza mi dowód.
Nagranie ucichło.
Patricia kurczowo trzymała się swojego gniewu, jak ostatni mebel w płonącym domu.
„Mój mąż brał leki. To nagranie jest bezwartościowe”.
„Więc może księga rachunkowa będzie miała więcej sensu” – powiedziałam.
Pojawił się kolejny pokój.
Nic spektakularnego.
Tylko kolumny, daty, podpisy, zapisy księgowe.
A jednak dla każdego, kto umiał czytać pieniądze, zgnilizna była aż nazbyt oczywista.
Funduszowe fundusze przeznaczone na prywatne wydatki.
Darowizny na oczernianie przerobione na honoraria za konsultacje.
Luksusowe wakacje podawano za koszty reprezentacji.
Wpłaty na cele polityczne podszywano się pod studia.
A co jeszcze bardziej obrzydliwe, część kosztów sądowych, które Alexandre zamierzał wykorzystać przeciwko mnie w rozwodzie, została sfinansowana tymi samymi kanałami.
Tym razem sala sądowa nawet nie westchnęła. Obrzydzenie wzięło górę nad zaskoczeniem.
Maître Roussel ponownie wstał.