Tym razem nie płakałem.
Coś we mnie się wyprostowało.
Nie nienawiść.
Nie tylko ból.
Siła.
Siła mojej matki.
Siła małej dziewczynki, która przeżyła pożar.
Siła, by w końcu powiedzieć:
„Wznawiamy sprawę”.
Nie było to szybkie.
Francuski wymiar sprawiedliwości nie lubi wskrzeszać zmarłych, zwłaszcza gdy ci, którzy kłamali, mieli czas, by się zaskarbić.
Ale dowody były.
Taśmy.
Listy.
Stare przelewy.
Odzyskane zeznania.
Były pracownik, wyniszczony chorobą, w końcu przyznał się, że podpalił na polecenie Gérarda Delcourta.
Gérard nie żył już od dawna.
Ale w końcu jego nazwisko zostało ujawnione.