Obietnica.
Wszystko było rozmazane.
„Dlaczego?” wyszeptałam.
Mathieu milczał.
W łóżku jego ojciec płakał bezgłośnie.
A ja, w środku tego surowego, białego pokoju, właśnie zdałam sobie sprawę, że człowiek, którego nauczono mnie nienawidzić, mógł być jedynym, który ryzykował dla mnie życie.
Ale z drugiej strony…
Kto naprawdę zniszczył moją rodzinę?
I dlaczego Mathieu tak bardzo drżał na myśl, że się dowiem?
CZĘŚĆ 2
Mathieu wrócił z Lyonu tej nocy.
Nie czekał do rana.
O 2:40 usłyszałam przekręcanie klucza w zamku.
Nie spałam.
Pan Delcourt też nie.
Skończyłam go myć. Zmieniłam mu pościel. Ułożyłem go wygodnie, okrywając mu nogi ciepłym kocem. Potem usiadłem obok niego, trzymając w dłoniach spalone zdjęcie.
Kiedy Mathieu wszedł do pokoju, wciąż miał na sobie płaszcz.
Miał mokre od deszczu włosy.
Spojrzał na mnie.
Potem spojrzał na swojego ojca.
Następnie na otwartą kopertę.
Jego twarz zbladła.
„Nigdy nie powinnaś była tego widzieć” – powiedział.
Powoli wstałem.
„Nie. Powinnaś była mi powiedzieć”.
Zamknął oczy.