Lokalne gazety znów pisały o pożarze w Croix-Rousse.
Pisali, że młoda kobieta, która zginęła tej nocy, nie była ofiarą przypadku, ale przestępczej transakcji nieruchomości.
Napisali też, że Armand Delcourt, od dawna podejrzewany i upokarzany, uratował dziecko, ryzykując własne życie.
Nie wiedziałam, czy to cokolwiek zmienia.
Niektórych niesprawiedliwości nigdy nie da się w pełni naprawić.
Ale można przestać kłamać.
A czasami to już ogromny krok.
Między Mathieu a mną nic nie stało się znów proste.
Przez tygodnie spaliśmy w oddzielnych pokojach.
Nie wywierał na mnie presji.
Nie bronił się.
Każdego wieczoru przychodził, siadał w salonie i po prostu mówił:
„Jestem tutaj. Odpowiem na wszystko. Nawet jeśli mnie nienawidzisz”.
Nie nienawidziłam go.
To było bardziej skomplikowane.
Wciąż go kochałam.
Ale nie wiedziałam już, gdzie umieścić tę miłość.
Pewnego niedzielnego poranka znalazłam go w pokoju ojca.