Polisa została przyspieszona przez butikową firmę ubezpieczeniową w Seattle. Ale to „dodatkowa dokumentacja” sprawiła, że zrobiło mi się niedobrze. Był to formularz oceny psychologicznej, sfałszowany na papierze firmowym lokalnego psychiatry, stwierdzający, że ja – Gideon Hartley – cierpię na „ciężką, nieleczoną depresję kliniczną i myśli samobójcze”.
Nie planowała po prostu wrobić mnie w znęcanie się. Planowała mnie zabić i upozorować samobójstwo, motywowane wstydem za moje „przestępstwa”.
Czułem się, jakbym stał w pokoju z tykającą bombą. Zadzwoniłem do działu oszustw firmy ubezpieczeniowej, a mój głos był klinicznie monotonny. Zgłosiłem polisę. Zgłosiłem fałszerstwo.
Ale potem nastąpiła ostateczna eskalacja.
O trzeciej nad ranem następnej nocy wyskoczyłem z łóżka. Tym razem nie był to odgłos płaczu. To był zapach.
Ostry. Chemiczny. Gorący.
Garaż płonął.
Złapałem Lumi z łóżka, owinąłem ją kocem i wybiegłem przez drzwi wejściowe, gdy dym zaczął wydobywać się z otworów wentylacyjnych. Straż pożarna przyjechała w ciągu dziesięciu minut, ale stojąc na chodniku, ściskając drżącą Lumi, zobaczyłem Maris wjeżdżającą na podjazd.
Wypadła z samochodu, a jej twarz była maską rozpaczy i histerycznego żalu. „O mój Boże! Gideon! Lumi! Wszystko w porządku?”
Przytuliła nas, a jej łzy spłynęły na moją skórę niczym kwas.
Kapitan Rodriguez, dyżurny strażak, odciągnął mnie na bok godzinę później. „Panie Hartley, znaleźliśmy ślady środka przyspieszającego zapłon – konkretnie rozcieńczalnika do farb – rozlane wokół wewnętrznych drzwi prowadzących do domu. To nie było zwarcie. Ktoś chciał, żeby ten pożar szybko się rozprzestrzenił”.
Maris była tuż za mną, a jej głos brzmiał jak drżący szloch. „Kto by to zrobił? Dlaczego ktoś miałby obrać sobie za cel naszą rodzinę?”
Spojrzałem na żonę. Spojrzałem na kobietę, która prawdopodobnie sama wylała ten rozcieńczalnik, planując zostać „jedyną ocalałą” i pogrążoną w żałobie wdową, gdy tylko czek z ubezpieczeniem zostanie zaksięgowany.
„Nie wiem, Maris” – powiedziałem, wpatrując się w nią. „Ale jestem pewien, że policja się dowie”.