W gabinecie Maris znalazłam zamkniętą szafkę na dokumenty, której szuflady opierały się mojemu dotykowi. W kuchni, schowana za luksusowym ekspresem do kawy, odkryłam buteleczkę dziecięcego Benadrylu. Nie było nic niezwykłego w tym, że rodzic bierze leki na alergię, poza tym, że Lumi nie miała alergii, a buteleczka była ukryta jak w jakiejś tajemnicy.
Ale to w pokoju zabaw znalazłam dowód, który sprawił, że krew w moich żyłach zamarzła.
W kącie stała ciężka, ozdobna, drewniana skrzynia na zabawki. Podniosłam wieko, przeszukując lalki i klocki. Na samym dole, schowany pod kocem, leżał mały pluszowy słoń. Ucho zwisało mu na jednym włosku, a materiał wokół rozdarcia był usztywniony ciemną, brązowoczerwoną plamą.
Zaschnięta krew.
Ręce mi się trzęsły, gdy wyciągałam telefon i zaczęłam wszystko dokumentować. Siniaki, ukryte leki, poplamioną zabawkę. Moje szkolenie pielęgniarskie nakazywało mi natychmiastowy telefon do opieki społecznej, ale wiedziałam, że system jest wadliwy. Maris była bogatą, piękną, profesjonalną kobietą o nieskazitelnej reputacji. Bez niezbitych dowodów wszystko by wytłumaczyła, a Lumi zapłaciłaby za to cenę.
Tego wieczoru przy kolacji Lumi była duchem przy stole.
„Nie jesteś głodna, kochanie?” zapytała Maris głosem słodkim jak miód i ostrym jak brzytwa.
„Dziwnie mi w brzuchu”, wyszeptała Lumi.
„Może coś cię bierze”, powiedziała Maris, zerkając na mnie. „Gideon, mógłbyś przynieść jej jakieś lekarstwo z kuchni? To różowe z szafki?”
Poszłam do kuchni, ale nie sięgnęłam do szafki. Sięgnęłam po telefon, wsunęłam go do kieszeni i nacisnęłam nagrywanie.
„Benadryl?” – zawołałam.
„Tak, to ten. Dwie tabletki powinny pomóc jej przespać to, z czym walczy”.
Przyniosłam z powrotem lek, a serce waliło mi jak oszalałe. Patrzyłam, jak Maris każe Lumi połykać tabletki. Po co podawać dziecku środek uspokajający na ból brzucha?
Późno w nocy, gdy rytmiczny oddech Maris sygnalizował, że śpi głęboko, wślizgnęłam się do pokoju zabaw. Lumi była tam, siedziała na podłodze w ciemności, ściskając połamanego słonia.
„Co mu się stało, Lumi?” zapytałam cicho, klęcząc obok niej.