Ale w tym salonie wszyscy je słyszeli.
Elise pozostała nieruchoma.
„Nie wiem, czy mogę nazywać cię mamą” – powiedziała.
Isabelle zamknęła oczy, zrozpaczona.
„Nie będę cię pytać”.
Otworzyła oczy.
Były pełne łez.
„Nie mam do tego prawa. Jeszcze nie. Może nigdy. Ale pozwól, że powiem ci chociaż jedno”.
Eliza się nie poruszyła.
Isabelle oddychała z trudem.
„Kochałam cię, zanim jeszcze poznałam, jak wyglądasz jako kobieta. Kochałam cię w każdym pustym pokoju. W każde urodziny bez tortu. W każde Boże Narodzenie, kiedy udawałam, że niczego się nie spodziewam. W każdym dziecku, które mijałam na ulicy, w twoim wieku”. Nigdy cię nie zapomniałam. Ani na jeden dzień.
W całym pokoju panowała cisza.