Nawet skrzypkowie przestali grać.
Elise cofnęła się o krok.
„Proszę pani, ja…”
„Proszę to odwrócić” – rozkazała Isabelle.
To już nie był głos miliardera.
To był głos matki, która właśnie zobaczyła ducha.
Elise zadrżała.
Powoli wzięła wisiorek w palce.
Odwróciła go.
Grawerunek wciąż tam był.
Zniszczony przez czas.
Ale czytelny.
„Ja i L na zawsze.”
W salonie rozległ się szmer.
Isabelle zakryła usta dłonią.
Jej oczy po raz pierwszy od lat napełniły się łzami.
„Skąd to masz?” zapytała. „Odpowiedz mi. Kto ci to dał?”
Elise poczuła na sobie wszystkie spojrzenia.
Ciekawe spojrzenia.
Zimne spojrzenia.
Natarczywe spojrzenia.
Przycisnęła naszyjnik do piersi, jakby to była jedyna rzecz na świecie, która naprawdę do niej należała.
Potem z trudem przełknęła ślinę.
I wyszeptała zdanie, które uciszyło cały pokój.
„Nie ukradłam go… Urodziłam się z nim.”
CZĘŚĆ 2