Nie dlatego, że wszystko wybaczyła.
Nie dlatego, że dwadzieścia dwa lata mogły zniknąć w ciągu minuty.
Ale dlatego, że w tym momencie zrozumiała, że niektóre spotkania nie naprawiają przeszłości.
Po prostu zapobiegają całkowitemu obumarciu serca.
Isabelle wzięła ją w ramiona.
Najpierw delikatnie.
A potem z całą siłą kobiety, która przez dwadzieścia dwa lata nosiła w sobie pustkę.
Élise zamknęła oczy.
Po raz pierwszy w życiu naszyjnik na jej piersi przestał wydawać się tajemnicą.
Wydawał się ścieżką.
W salonie nikt nie odważył się odezwać.
Bo wszyscy rozumieli.
Młoda dziewczyna, na którą nikt nie patrzył…
była w rzeczywistości wszystkim, co straciła Isabelle de Montclair…
i wszystkim, czego nigdy nie przestała kochać.