W towarzystwie ojca Thorne’a znaleźli się nie tylko urzędnicy kolonialni z nakazami aresztowania, ale także lekarze gotowi zbadać i leczyć dzieci Harringtonów, urzędnicy prawni gotowi skatalogować dowody, a nawet wykwalifikowany inżynier, którego wiedza przydałaby się, aby bezpiecznie wydostać ofiary z tego, co zapowiadało się na niebezpieczną konfrontację.
Ten poziom przygotowań odzwierciedlał przekonanie księdza, że będą mieli tylko jedną okazję, by ujawnić zbrodnie Harringtonów, zanim rodzeństwo ucieknie lub wyeliminuje wszystkich świadków ich działań. Kiedy ojciec Thorne zapukał do drzwi dworu dokładnie o 19:00, Ezekiel i Judith byli w trakcie swojego rocznicowego rytuału, otoczeni dowodami, które uniemożliwiłyby zaprzeczenie, nawet gdyby byli skłonni do szczerości.
Pierwotną reakcją rodzeństwa na niespodziewaną wizytę była irytacja i pewność siebie. Przez ponad 20 lat skutecznie unikali oficjalnych dochodzeń i nie widzieli powodu, dla którego tym razem miałoby być inaczej. Jednak, jak wyjaśnił ojciec Thorne, jego rzekomym celem była troska o dobro Margaret Caldwell i chęć zapewnienia rodzinie duchowego wsparcia w trudnym okresie zimowym.
Zarówno Ezekiel, jak i Judyta zaczęli wyczuwać, że w tym gościu jest coś fundamentalnie innego. Zachowanie księdza było zbyt pewne siebie, jego pytania zbyt szczegółowe, a wiedza o ich gospodarstwie domowym zbyt szczegółowa, jak na zwykłą posługę duszpasterską. Chwila prawdy nadeszła, gdy ojciec Thorne poprosił o pozwolenie na wizytę u Gabriela i Rafaela, rzekomo po to, by pomodlić się o ich zdrowie i pomyślność.