Ceremonia odbyła się w piwnicy ich dworu, a świadkami byli jedynie skorumpowany minister i dwoje służących, którym grożono, że zmuszą ich do milczenia. Sam ślub był kpiną z tradycji chrześcijańskiej, nie dla celebracji miłości czy duchowego zjednoczenia, lecz jako manewr prawny mający na celu ochronę zgromadzonego bogactwa i wspólnych sekretów.
Ciąża, która rozpoczęła się na początku 1676 roku, zdawała się potwierdzać zaufanie rodzeństwa do ich niecnego układu. Stan Judith rozwijał się prawidłowo przez pierwsze kilka miesięcy, bez oznak powikłań ani nieprawidłowości. Rodzeństwo zatrudniło doświadczoną położną z Bostonu, płacąc jej nadzwyczajną opłatę za tymczasową przeprowadzkę do ich dworu i zapewnienie jej jak najlepszej opieki.
Zamawiali specjalne jedzenie, importowali leki, a nawet zamówili pasujące kołyski z najszlachetniejszego mahoniu i jedwabną pościel, odpowiednią dla dzieci, które miały odziedziczyć wielki majątek. Jednak gdy ciąża Judith wkraczała w ostatni trymestr, zaczęły pojawiać się subtelne sygnały, że dzieje się coś strasznego.
Pierwszy sygnał pojawił się w siódmym miesiącu, kiedy Judith zaczęła odczuwać ruchy, które położna określiła jako nietypowe pod względem siły i koordynacji. Sarah Whitam, doświadczona położna, która odebrała ponad 300 porodów w swojej karierze, nigdy nie odczuwała ruchów płodu tak silnie, jak te, które występowały w łonie Judith.