To była wiadomość z numeru w Awinionie.
„Camille, nie czekam na twoją odpowiedź. Chciałem ci tylko powiedzieć to, co powinienem był powiedzieć tamtego dnia: przepraszam. To nie była twoja wina. Nigdy nie była twoją winą. Mamo”.
Długo wpatrywałem się w ekran.
Nie odpowiedziałem.
Jeszcze nie.
Ale już nie czułem, jak dłoń zaciska mi się na gardle.
Nie słyszałem już, jak czerwona walizka zamyka się jak wyrok śmierci.
Nie widziałem już, jak moja matka patrzy na mnie, jakbym ją zdradził.
Widziałem dwunastoletnią dziewczynkę mówiącą prawdę.
I po raz pierwszy od dwunastu lat w końcu mogłem ją przytulić.