— Kiedy?
— Sześć miesięcy później.
Léa upuściła szklankę. Nie rozbiła się, uderzyła w sofę, ale dźwięk był wystarczający, by rozerwać nas w środku.
— Widziałaś ją? – zapytała Chloé głosem małej dziewczynki.
Ojciec zamknął oczy.
— Tak.
— I co zrobiłeś? — zapytałam.
Za długo zwlekał z odpowiedzią.
— Nie wpuściłam jej.
Nikt nie oddychał.
— Byłaś zdruzgotana — kontynuował. Przestałaś jeść. Léa znowu zaczęła się moczyć. Chloé ciągle chorowała. Przyszła, jakby mogła zapukać do drzwi i błagać o wybaczenie. Ja… Nie mogłam.
— Nie mogłeś, czy nie chciałeś?
Ojciec na mnie spojrzał.
Nigdy nie widziałam go w takim wieku.