„Proszę mi mówić po prostu Sofia” – powiedziałam cicho.
Zawahała się, potem ściszyła głos:
„Pani i panna Elena są w salonie”.
Panna Elena. Widocznie już od jakiegoś czasu wchodziła do tego domu z podniesioną głową.
Weszłam do salonu. Teściowa siedziała na kanapie. Obok niej była Elena. Miała na sobie luźną sukienkę, a brzuch był już wyraźnie zaokrąglony. Wyglądała na kilka lat młodszą ode mnie. Gdy tylko zobaczyła, że wchodzę, natychmiast skuliła się obok mojej teściowej, jakby instynktownie szukając ochrony.
Elena wtuliła się w ramię mojej teściowej jak wystraszone dziecko. Pani Ricci pogłaskała ją czule po dłoni, po czym podniosła na mnie wzrok.
„Sofia, usiądź”.
Nie usiadłam. Spojrzałam na Elenę. Natychmiast spuściła wzrok, ale nie dość szybko, by ukryć błysk satysfakcji w oczach.
Teściowa wzięła kopertę ze stolika i pchnęła ją w moją stronę.
„Tu są trzy miliony dolarów. Po rozwodzie będą twoje”.