„Dla ciebie, dla mnie, dla dzieci”.
Patrzyłam na niego długo. Potem wzięła pióro. Moja teściowa odetchnęła z ulgą. Elena lekko uniosła podbródek. Lorenzo poprawił marynarkę, jakby właśnie wygrał negocjacje.
Podpisałam. Tylko raz. Moje nazwisko pojawiło się na dokumencie ze spokojem, który zaskoczył nawet mnie.
Teściowa uśmiechnęła się.
„Wreszcie wykazujesz się rozsądkiem”.
Zamknęłam pióro.
„Teraz wasza kolej, by go wykazać”.
Wszyscy na mnie spojrzeli. Wyjęłam z torebki drugą teczkę i położyłam ją na stoliku obok koperty z trzema milionami. Lorenzo zmarszczył brwi.
„Co to jest?”.
„Mój prezent pożegnalny”.