Brzuchu, który był już wyraźnie zaokrąglony.
Oni mnie nie zauważyli.
Ukryłam się na klatce schodowej, trzęsąc się od stóp do głów.
Właśnie wtedy telefon zawibrował. To była wiadomość od Lorenza:
„Dzisiaj biorę nadgodziny, nie wracam na kolację”.
Wpatrywałam się w ekran, aż zgasł, potem znów się zaświecił.
W końcu odpowiedziałam tylko jednym słowem: „Dobrze”.
Gdy wyszłam ze szpitala, deszcz właśnie przestał padać. Neony odbijały się w mokrym asfalcie, tworząc oślepiające plamy. Dokładnie tak, jak mój stan ducha w tamtym momencie.
Nie wróciłam do domu.

Pojechałam nad brzeg rzeki, w miejsce, gdzie kiedyś często bywaliśmy razem. To właśnie tam Lorenzo po raz pierwszy wziął mnie za rękę. Wtedy się zaczerwienił i powiedział, że serce bije mu jak szalone.
Usiadłam na ławce i wyjęłam z torebki wynik USG.
Ciąża bliźniacza: chłopiec i dziewczynka. Osiemnasty tydzień.
Licząc wstecz, wypadało to dokładnie około sześciu miesięcy temu, kiedy powiedział, że „skończył” z tą stażystką.
Sama myśl o tym sprawiła, że gorzko się zaśmiałam.
Telefon zadzwonił ponownie. Tym razem to była teściowa.