„Więc chcesz, żeby urodziła dzieci rodzinie Ricci, a potem zniknęła z sumą pieniędzy? Lorenzo Ricci, od kiedy stałeś się tak bezwstydny?”.
On natychmiast się rozzłościł:
„Robię to też dla tej rodziny! Moja matka powiedziała, że jeśli pojawi się wnuk, w przyszłości firma zostanie powierzona mnie. Sama wiesz, w jakim stanie jest zdrowie taty. Sofia, nie możesz pomyśleć o przyszłości rodziny?”.
Patrzyłam na niego długo. Potem zapytałam cicho:
„A czy my jeszcze jesteśmy rodziną?”.
Tamtej nocy spaliśmy odwróceni do siebie plecami. Żadne z nas nie zmrużyło oka.
Następnego ranka Lorenzo wyszedł bardzo wcześnie. Powiedział, że ma sprawy w firmie. Ale wiedziałam, że w rzeczywistości nie odważył się spojrzeć mi w twarz.
O trzeciej po południu pojechałam do willi rodziny Ricci. Willa znajdowała się w bogatej dzielnicy we wschodniej części miasta. Trzy piętra, ogród i basen. Luksusowa aż do granic chłodu. Nie wyglądała jak dom, lecz raczej jak hol luksusowego hotelu.
Pani Rosa przyszła mi otworzyć. Gdy mnie zobaczyła, w jej oczach mignęły skomplikowane emocje.
„Pani przyjechała”.