„Czy wróciłam za późno?”
Przybliżyłam czoło do jej.
„Nie. Wróciłaś w samą porę, żebyśmy nie skończyli życia w samotności”.
Tego wieczoru zadzwoniłam do dzieci.
Odebrała Claire z Nantes. Julien odpowiedział z Paryża, w zatłoczonym pociągu, a jego głos wciąż był ciężki od zmęczenia. Wyjaśniłam im, nie zdradzając nic poza tym, na co pozwoliła mi Hélène, że moja żona potrzebuje opieki, obecności i czułości.
Claire płakała przez telefon.
„Tato… dlaczego nigdy nam nie powiedziałeś, że jesteś taki samotny?”
Uśmiechnęłam się smutno.
„Bo ojciec czasami wstydzi się prosić o przytulenie”.
Dwa dni później Claire przyjechała do bramy z mężem i dwójką dzieci. Julien przyjechał tego samego wieczoru, wyczerpany podróżą, ale z zatroskanymi oczami.
Kiedy weszły do środka, Hélène zesztywniała. Myślała, że ją osądzą, uznają za intruza, który pojawił się w naszej rodzinie za późno.
Ale moja wnuczka, Émilie, podbiegła do niej z rysunkiem w dłoni.
„Babciu Hélène, zrobiłam to dla ciebie”.
Hélène zamarła.
„Babciu?”
Émilie naturalnie skinęła głową.
„Jesteś żoną dziadka, więc jesteś też moją babcią”.
Hélène zakryła usta dłonią i zaczęła płakać.
Claire powiedziała: „…”